Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rilastil. Pokaż wszystkie posty

Pustaki, czyli zużycia lipca

Koniec sierpnia zbliża się wielkimi krokami, a ja nadal nie rozprawiłam się z pustymi opakowaniami po zużytych produktach w lipcu. Czas to zmienić, bo muszę zrobić miejsce w torbie na następne zużycia!


Zestaw standardowy - szampony Balea. Ostatni w wersji Mango+Aloes i Zielone Jabłuszko, które najmniej polubiłam ze względu na zapach. Ale w działaniu wszystko na plus, jak zawsze!


Żeli Dove bardzo, ale bardzo dawno nie używałam. Skusiłam się na wersję ogórkową ze względu na promocję. W działaniu ok, ale w zbyt dużej ilości drażnił mnie zapachem - nie lubię zapachu zwykłego mydła, a ten zapach jest dość mocno wyczuwany w nim. Żel Balea? Wiadomo! I żel Neutral, który mąż przywiózł mi z Oslo (dostał jako gratis na ulicy wraz z żelem do prania, również tej samej firmy) - bezzapachowy, bardzo dobrze się pienił, nie wysuszał skóry i nie podrażniał jej. Ostatnio widziałam go w Rossmanie, więc u nas też jest spokojnie dostępny.


Yope - mydło w płynie o zapachu figi. Rzadko wspominam o mydłach, które używam, ponieważ nie widziałam do tej pory takiej potrzeby, natomiast ten produkt jest wart choćby wspomnienia! Duża butla mydła jest niesamowicie wydajna, zwłaszcza dzięki bardzo poręcznej pompce. Na pewno skuszę się na inne warianty zapachowe (wanilia-cynamon i werbena). Jedynym minusem było to, że sklep, w którym go kupowałam, wysłał produkt z bardzo krótkim terminem ważności, przez co używałam go do wszystkiego, włącznie z myciem pędzli (w tej roli też świetnie się spisał). Peeling Wellness&Beauty w wersji z olejkiem migdałowym i masłem Shea - genialny produkt! Świetnie oczyszczał skórę, na sucho był bardzo ostry, zostawiał nawilżoną olejkami skórę i cudownie pachnącą. Jest on również szalenie wydajny.


Krem do twarzy Rilastil Deliskin Intensive to mój ulubiony nawilżacz na okres jesienno-zimowy. Świetnie nawilża moją skórę bez podrażnień. Buzia dosłownie "spija" go w tempie ekspresowym. Jest niesamowicie wydajny. Powyższa pusta już tubka to moje 3 lub czwarte zużyte opakowanie, a to zdecydowanie o czymś świadczy. Na pewno zakupię kolejne opakowanie. Pełna recenzja kremu tutaj. A o Biodermie Sensibio już tyle razy pisałam, że nie wiem co dodawać więcej :) Więcej o płynie micelarnym tutaj.


Próbka masła rozgrzewającego z Pat&Rub - zapach zdecydowanie bardziej jesienny, ale zużyłam jako smarowidło do rąk. Uwielbiam za zapach i nawilżające działanie. Brush Cleanser od MAC to po prostu płyn do mycia pędzli. Niesamowicie wydajny różowy płyn świetnie domywa podkład z pędzli (bo tak w sumie tylko do tego go używałam). Chwila moment i pędzel jest czysty, a nie raz zdarzało mi się zapomnieć po prostu wyprać. Kolejna butla już jest u mnie. O zielonej kulce od Vichy też już chyba wszystko napisałam - uwielbiam! A pomadka ożywcza z peelingiem od Sylveco to mój zdecydowany ulubieniec! Powyższa pusta tubka to już chyba 4 zużyta, a kolejne są w użytku. Uwielbiam za działanie peelingujące, za nawilżanie i za zapach.

Rilastil Deliskin (Intensive)

O kremie Rilastil Deliskin (Intensive) było w pewnym momencie głośno w blogosferze. Miałam wrażenie, że widziałam go wszędzie. Po wielu pozytywnych opiniach postanowiłam go wypróbować, ale cena nowego kremu była dla mnie za wysoka, a ja boję się takich eksperymentów na mojej skórze. Udało mi się go zatem dorwać za kilkanaście złotych na jednej z blogowych wyprzedaży. I od tamtej pory wykończyłam już prawie dwie tubki tego kremu, więc chyba już pora na recenzję.

Rilastil Deliskin (Intensive) to krem do skóry delikatnej z problemami naczynkowymi. Jest bogaty w składniki pochodzenia roślinnego. Ma zapewniać skórze odpowiedni poziom nawilżenia i jednocześnie ma ograniczać szkodliwe działanie promieni UV.


Krem dostajemy w kartonowym pudełku, w środku mamy metalową tubkę, zakończoną plastikową zakrętką, o pojemności 50 ml. Wygląd to pełen minimalizm, który bardzo lubię w kosmetykach. Sam produkt ma pistacjowy kolor i pachnie specyficznie, ziołowo. Można się do tego zapachu przyzwyczaić. Krem ma bardzo treściwą konsystencję, przez co używałam go głównie na noc oraz w ciągu dnia, jak wiedziałam, że nie będę się malowała. Przy mojej suchej skórze wchłaniał się momentalnie pozostawiając przyjemne uczucie nawilżenia. Nie zauważyłam żeby jakoś szczególnie zmniejszył mój problem z naczynkami, ale zdecydowanie je uspokaja. I jak tylko mam "atak" naczynek używam tego kremu i działa naprawdę cuda.


Składniki aktywne kremu:

Bursztynian rutyny hamuje aktywność enzymów powodujących niszczenie ścian naczyń krwionośnych, dzięki czemu zmniejsza ich łamliwość, kruchość oraz przepuszczalność. Zmniejsza skłonność skóry do zaczerwień i nadwrażliwości skóry. 
Olej słonecznikowy - który działa natłuszczająco, odżywczo i regenerująco. Przeciwdziała odwodnieniu skóry. 
Wyciąg z rumianku - posiada właściwości kojące, łagodzące i przeciwzapalne. 

Wyciąg z winogron - ma działanie nawilżające, ochronne i łagodzące. Chroni lipidy skóry przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Zapobiega przedwczesnemu
procesowi starzenia się skóry. 

Wyciąg z dziurawca - wzmacnia naczynia krwionośne. Działa przeciwzapalnie i 
bakteriobójczo. 

Wyciąg z arniki - łagodzi podrażnienia, uszkodzenia i stany zapalne skóry. 
Wyciąg z oczaru wirginijskiego - wykazuje działanie przeciwzapalne ściągające, bakteriobójcze. Poprawia krążenie podskórne i ukrwienie skóry. Wycisza dolegliwości skóry z tendencją do rozszerzonych naczynek. Działa ujędrniająco, nadaje skórze ładny koloryt. 
Wyciąg z kasztanowca - powoduje wzmocnienie naczynek krwionośnych, zmniejsza kurczliwość naczyń włosowatych, działa przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo, ułatwia oczyszczanie skóry i nadaje jej matowość, chroni przed szkodliwym działaniem promieni UV. 
Wyciąg z bluszczu - zmniejsza obrzęki. 
Wyciąg z drożdży - pomaga skórze w zachowaniu jej fizjologicznej równowagi. 
Wyciąg z soi - zawiera dużo witamin z grupy B. 
Masło shea - tłuszcz charakteryzujący się dużym powinowactwem do warstw lipidowych naskórka, wspomaga ich ochronne działanie. Pielęgnuje skórę nie pozostawiając uczucia tłustości. Naturalny filtr słoneczny. Zalecany szczególnie do cer suchych i zniszczonych. Sodium pca - zapewnia prawidłowe nawilżenie warstwy rogowej skóry. 
Pantenol - łatwo wchłania się przez barierę warstwy rogowej. Działa aktywizująco na podziały komórek naskórka, przyspieszając gojenie i łagodząc podrażnienia. Działa przeciwzapalnie. Podwyższa wilgotność skóry i uelastycznia ją.
Bisabolol - naturalny składnik rumianku o bardzo silnych właściwościach kojących, łagodzących i przeciwinfekcyjnych. Łagodzi podrażnienia skóry, chroni przed powstawaniem zaczerwienień i uczuleń, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych. 

Witamina E - jest silnym antyutleniaczem. Ze względu na zdolność neutralizowania wolnych rodników chroni przed utlenieniem i zniszczeniem lipidów naskórka, włókien kolagenowych i elastycznych skóry, zapobiegają powstawaniu podrażnień i oparzeń słonecznych. Wygładza, ujędrnia, natłuszcza i nawilża skórę. 
Alantoina - wykazuje silne właściwości łagodzące i kojące. Zmniejsza pieczenie
i zaczerwienienie skóry wrażliwej na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych. Ma działanie nawilżające, powoduje wygładzenie i zmiękczenie skóry. 




Swój krem zakupiłam tutaj. Kosztował ok. 70-80 zł z wysyłką.


(na zdjęciu widzicie wieczną pomocnicę - Małą ;))


INCI: Aqua,  Helianthus annuus, Glycerin, Steareth-2, PEG-8 Beeswax, PPG-15 Stearyl Ether, Chamomilla recutita, Butyrospermum parkii, Aluminum Starch Octenylsuccinate,  Steareth-21, Methoxy-PEG-7-Rutinyl Succinat, Hordeum vulgare, Butylene Glycol, Dimethicone, Titanium Dioxide, Lysine, Sodium PCA, Carbomer, Panthenol, Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein, Triclosan, Ethyl Linolenate, Phospholipids, Allantoin, Bisabolol, Glycine Soja, Hydrogenated Lecithin, Ethyl Linoleate, Tocopheryl Acetate, Glycyrrhetinic Acid, Vitis vinifera, Saccharomyces Lysate, Disodium EDTA, BHA, BHT, Hypericum perforatum, Arnica montana, Hamamelis virginiana, Aesculus hippocastanum, Hedera helix, Parfum, CI 77289.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me