Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsamy. Pokaż wszystkie posty

BlogBox - trzecia edycja

No i jest już u mnie, jeszcze gorący (niekoniecznie przez to, że dopiero odebrałam go z rąk listonosza...) - mój drugi BlogBox, który dostałam od Księżniczki. Całe pudełko było obklejone papierem z kotami i koty w środku i kartka z kotkami... Normalnie koci box :)




W środku znajdowały się takie kosmetyki, jak:
- Eveline Cosmetics - krem do rąk
- Joanna - balsam do ciała
- Hean - peeling, masaż solankowy do ciała (szukałam go baaaardzo długo, dziękuję baaaardzo za niego!)
- Virtual - lakier do paznokci, nr 150 Chameleon charm
- Essence - lakier do paznokci z nowej limitki, nr 03 Oh de prep


Dziękuję bardzo za tego boxa Księżniczce i oczywiście Obsession za pomysł i przeprowadzanie zabawy :)

Yves Rocher - Pur Desir de LILAS, mleczko do ciała

Trochę czasu zabrało mi zebranie się do napisania tej notki. Ba, wogóle do zebrania się w sobie.


Pogoda mnie dobija, całkowicie. Powoduje u mnie senność i "nie chce mi się". Ale dziś nie o marudzeniu, a o balsamie do ciała, którego bohaterką pomimo wszystko jest moja kotka :) A mianowicie: Pur Desir de LILAS, mleczko do ciała.


Kula uwielbia jego zapach, tak jak i ja. Kupiłam go przez przypadek - koleżanka przyniosła mi go do powąchania i poległam. Musiałam mieć go jak najszybciej. Ba, żeby tego było mało, do kompletu kupiłam sobie wodę toaletową o tym samym zapachu!


Zapach bzu kocham, ubóstwiam, uwielbiam! Wszystko, co pachnie bzem jest cudowne! Kiedyś miałam perfumy o tym zapachu z Oriflame i trzymałam go tak długo, jak sie dało. Niestety się skończył i nie produkowali go już ponowne (chociaż cały czas liczę na to, że go znów wypuszczą).




Opis producenta:


Perfumowane mleczko do ciała o delikatnym zapachu bzu, wzbogacone o składniki łagodzące i nawilżające*


   * przez nasycenie zewnętrznych warstw naskórka


Opisywać się za bardzo nie będę, bo będą tylko achy nad zapachem :D A przez moją miłość do tego zapachu, niestety nie zwracam zbytnio uwagi na jego właściwości! Chociaż jedno muszę powiedzieć na mega plus (poza zapachem) - jak posmarowałam się po wieczornej kąpieli, to czułam go jeszcze na skórze na następny dzień rano! Uwielbiam go wąchać!


Wydajność jest dobra. Konsystencja - mleczna, bardzo łatwo się go rozprowadza na skórze, no i pachnie cudnie!


A na sam koniec, w ramach bonusu - królewna :)


Kulka i jej zamiłowania do moich kosmetyków

Z racji tego, że jestem po urlopie i po powrocie do pracy to jestem strasznie zmęczona, nie mam siły na dłuższe recenzje. Dlatego dziś prezentuję Wam jedną z dwóch miłości mojego życia - Kulkę i jej zamiłowania do kosmetyków :) Nakryłam ją podczas robienia zdjęć kosmetyków na bloga.


Już wkrótce (jak się porządnie wyśpię i odpocznę) zrecenzuję Wam ulubieńca mojej kotki :)

Wygładzające mleczko do ciała

Balsamów w szafce w łazience mam od groma i jeszcze więcej. Używam wielu na zmianę, ale tylko ten jeden jest moim numerem 1. - Nivea Wygładzające Mleczko Do Ciała dla skóry suchej z masłem Shea. Wiele dni czaiłam się na niego, żeby kupić. W końcu znalazłam przecenę w sklepach Rossman - ok. 15 zł za 400 ml. Wzięłam specjalnie opakowanie z pompką żeby łatwiej było mi wyciskać krem - nie lubię tłustymi od balsamów rękami wyciskać kolejną ich ilość na dłonie.


Opis producenta:
Długotrwała gładkość i ochrona suchej skóry.
Wzbogacona masłem Shea. Wygładzające mleczko do ciała NIVEA® niezwykle przyjemnie rozprowadza się na skórze. Jego formuła szybko się wchłania, intensywnie nawilżając, długotrwale wygładzając oraz chroniąc skórę przed wysuszeniem. Unikalna technologia Hydra IQ wspiera ciągły proces nawilżenia skóry od wewnątrz, zapewniając jej długotrwałą gładkość.


Samo mleczko rzeczywiście bardzo szybko się wchłania i bardzo dobrze nawilża moją bardzo suchą skórę. Dodatkowym plusem jest to, że dłonie po nim nie są bardzo tłuste i mogę zaraz po wysmarowaniu się balsamem, robić różne rzeczy.


Jedynym minusem jest to, że krem, który zostaje gdzieś tam w pompce "zasycha" i jeżeli nie używam go często to za pierwszym razem wychodzi mi taki troszkę "posklejany balsam". Muszę się tego pozbyć i dopiero wtedy mogę używać mleczka tak, jak trzeba.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me