Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn do demakijażu. Pokaż wszystkie posty

HexxBOX – Poznaj i testuj z 1001pasji! FLOSLEK - Arnica, płyn micelarny

Płyn micelarny do demakijażu skóry naczynkowej z Flos-Leku (a także krem na dzień i krem pod oczy) dostałam do testowania od Asi w ramach testowania HexxBoxa (więcej o akcji możecie przeczytać tutaj). Czasowo trafiło się idealnie - akurat skończyła mi się Bioderma Sensibio, więc mogłam od razu rozpocząć testowanie. 

Producent zapewnia, iż kosmetyk skutecznie i łagodnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia, makijaż oraz martwy i zrogowaciały naskórek. Płyn zawiera micele, wzbogacone ekstraktem z arniki, który ma za zadanie uszczelnić i wzmocnić naczynka krwionośne, a także ma poprawić krążenie i łagodzić podrażnienia.


Ten micel miał bardzo wysoko postawioną poprzeczkę i niestety zawiódł dość mocno. A dlaczego? Już wyjaśniam.

Po pierwsze - opakowanie. Poręczna plastikowa butelka zamykana na zatrzask, pomimo kilkukrotnych upadków na podłogę, nic się nie stało. Odpowiedniej ilości dozownik - nie lał ani za dużo, ani za mało. 
Po drugie - działanie. I tu już zaczynają się schody. Płyn ledwie co usuwał pozostałości makijażu, którego i tak wieczorem po kilkunastu godzinach niewiele jest. Musiałam sobie pomagać z domywaniem albo tonikiem, albo pianką do mycia twarzy. Gdybym używała dalej do zmycia tego micela to butelka starczyłaby mi na połowę mniej czasu. Nie miałam po nim żadnych podrażnień, czułam nawet lekkie chłodzenie skóry twarzy. Niestety pozostawiał po sobie lepką warstwę, której nie znoszę. 
Po trzecie - wydajność. Produkt wystarczył mi na 2 miesiące codziennego używania.


Ogólnie nie miałabym nic do tego płynu micelarnego, gdyby nie to, że po dłuższym stosowaniu zamiast uspokajać moje naczynka, te się rozszalały. Nie było wtedy temperatury ujemnej (więc różnica temperatur między dworem, a pomieszczeniami nie była tak wielka), a pomimo to miałam ogromne palące, czerwone placki na policzkach. Parzyły tak, że miałam ochotę je sobie wydrapać. Nie zmieniłam w międzyczasie nic w pielęgnacji (zaczęłam w tym samym czasie używać nawilżającego kremu arnikowego, również z FLOSLEKu, ale używam go nadal i nic mi nie jest), a pomimo to miałam duży problem ze skórą. Po odstawieniu tego felernego produktu i używaniu znów Biodermy Sensibio skóra znów się uspokoiła i nie piecze, pomimo, że w tamtym okresie akurat zaczęły się mrozy - nic mi nie było.


INGREDIENTS: Aqua, Poloxamer 184, PEG-60 Almond Glycerides, Glycerin, Phenoxyethanol, Panthenol, Propylene Glycol, Arnica Montana Flower Extract, Arnica Chamissonis Flower Extract, Polysorbate 20, Ethylhexylglycerin, Parum, Disodium EDTA, Allantoin, Triethanolamine.

buble i bubelki

Nie lubię pisać o bublach, bo po prostu określiłabym je tym jednym słowem, ale może komuś się te recenzje przydadzą :)




Pierwszy bubel - produkt, po którym spodziewałam się bardzo dużo - Pharmaceris A PURI-OPTIC, delikatny płyn do demakijażu oczu. Kocham produkty Pharmaceris i można powiedzieć, że uratowały mi życie w lecie, ale niestety, tego nie pokochałam...


Opis producenta: 
Wskazania: Oczyszczanie skóry wrażliwej i alergicznej.
Działanie: Płyn delikatnie i skutecznie usuwa makijaż, zapobiega podrażnieniom i łagodzi zaczerwienienia. Skóra staje się rozświetlona, gładka i elastyczna.
Sposób użycia: Przy użyciu wacika zmyć makijaż oczu płynem bez konieczności tarcia. Nanieść odpowiedni krem z serii Pharmaceris A.


Opakowanie: poręczna przezroczysta buteleczka o pojemności 125 ml z klapką, która na pewno sama się nie otworzy :) Możemy spokojnie kontrolować ilość płynu.


Konsystencja: wygląda po prostu jak woda z lekką pianą (po wstrząśnięciu).


Zapach: całkowicie bezzapachowy.


Działanie: i tu pojawia się główny problem, bo nie działa. Najzwyczajniej nie działa. Próbowałam zmyć makijaż na kilka różnych sposobów - nasączony wacik przykładałam do oka i czekałam, tarłam itp. I co? I nic, wacik był czysty! Dawałam temu płynowi wiele szans, z różnymi cieniami, tuszami i nic. Jedyny (!) plus to jego ogromna delikatność - łagodził moje podrażnione oczy w tempie ekspresowym. Ale to nie do tego służy ten produkt.


Cena i dostępność: w granicach 20-25 zł, w aptekach.


Skład: Aqua, Glycerin, Poloxamer 188, Butylene Glycol, Polysorbate 20, Panthenol, Rosa Canina Fruit Oil, Conchiolin, BHT, Polyaminopropyl Biguanide.


Podsumowując: szkoda pieniędzy, które mogłabym przekazać na cokolwiek innego. Jeśli ktoś chętny oddam w dobre ręce, niewiele zużyłam :)


Drugi bubel - antyperspirant Soraya Fresh 24h.


Opis producenta: Zapewnia ochronę i uczucie świeżości przez cały dzień. Zapobiega nadmiernemu wydzielaniu się potu. 0% alkoholu. Łagodny dla skóry. Nie brudzi ubrań. Testowany dermatologicznie. Stosować codziennie na oczyszczoną skórę pach.


Opakowanie: niewielka buteleczka (50 ml) z zakrętką i lekkim "wcięciem", oczywiście z kulką w środku. Dobrze się trzyma nawet mokrymi rękami.


Konsystencja: jak to tego typu produkty, przezroczysta maź.


Zapach: orzeźwiający, świeży, cytrusowy.


Działanie: jest bardzo delikatny, ale na pewno nie utrzymuje świeżości pod pachami przez 24h. Dość szybko muszę użyć "psikacza" żeby się odświeżyć. Rzeczywiście nie brudzi ubrań, ale nic więcej.


Cena i dostępność: kupiłam go w Rossmanie za ok. 8 zł.


Skład: Aqua, Aluminium Sesquichlorohydrate, Isopropyl Myristate, Propylene Glycol, Steareth-2, Cyclopentasiloxane, Steareth-21, Parfum, Cymbopogon, Nardus Rendle, Panthenol, Allantoin, DMDM Hydantoin, Citral, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.
Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me