Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery piaskowe. Pokaż wszystkie posty

Essie / Romper Room i Orly / Silver Pixel

Ostatnimi czasy bardzo lubię na paznokciach używać lakierów o różnych strukturach. Najlepszym przykładem jest mani, które miałam już jakiś czas temu, ale tak mi się spodobało, że mam je na paznokciach bardzo często, ale z różnymi wersjami kolorystycznymi.
Poniżej możecie zobaczyć po dwie warstwy Essie Romper Room z kolekcji Hide & Go Chick oraz piaskowy Silver Pixel od Orly. Na Essie nałożyłam top Kinetics.







Kiko / 369 Golden Mandarin (Sugar Mat)

Pozostając w kwestii lakierów iście wiosennych, pokażę Wam dziś mój pierwszy piasek z Kiko z numerkiem 369 o przepysznej nazwie Golden Mandarin. Na lakiery z tej serii czaiłam się od zeszłego roku, kiedy to na kilku blogach dziewczyny mocno mnie nimi kusiły. Długo poszukiwałam któregokolwiek. I tu z pomocą przyszedł mi najpopularniejszy polski serwis aukcyjny, gdzie znalazłam w końcu jeden z wymarzonych piasków Kiko!
Kolor jest mi ciężko opisać, ze względu na jego wielowymiarowość - jest, jak sama nazwa na niego wskazuje mandarynkowy z domieszką złota :D Do pełnego pokrycia płytki wystarczą dwie warstwy, schnie błyskawicznie. W słońcu wygląda obłędnie, dzięki czemu mam duuuużo zdjęć :)











Wibo / Wow Glamour Sand nr 2 (efekt brokatowego piasku)

Temat piasków powraca :) Myślę, że ta faktura mi się nigdy nie znudzi. Co prawda osobiście uważam, że piaski Zoya są najlepszymi i najpiękniejszymi, z którymi miałam do czynienia, ale nie skreślam innych marek. Dlatego dziś powrót do brokatowych piasków od Wibo. Nr 4, który Wam pokażę to piękna fuksja napakowana różnokolorowym brokatem. Standardowo potrzebne są 2 warstwy lakieru. Wysycha błyskawicznie i dość długo trzyma się na paznokciach. W świetle słonecznym to istna dyskoteka :) Niestety pogoda podczas której robiłam te zdjęcia gdzieś sobie poszła, a w zamian przypałętało się okropne wietrzysko i deszcz, a wczoraj we Wrocławiu słyszałam parę razy grzmienie (pierwsza wiosenna burza?). Oby jak najszybciej wróciła wiosenna pogoda!







Zoya / Tomoko (Pixie Dust)

Tomoko to kolor, którego wcale nie chciałam. Naoglądałam się mnóstwa zdjęć i na żadnym nie poczułam szybszego bicia serca. I nie wiem, co się nagle zmieniło, że włączyło mi się na niego mocne chciejstwo. No i mam :) 
Na zdjęciach widzicie 3 warstwy lakieru, po 2 miałam wrażenie, że jednak trochę prześwitują mi końcówki. Kolor jest cudny i świetnie pasuje do mojego koloru skóry. Jest tak uniwersalny, że pasuje do wszystkiego, a ja takie cudaki bardzo lubię!










Zoya / Chita (Pixie Dust)

Jeśli ktoś myślał, że na dwóch piaskowych Zojkach zakończę swoją przygodę z tymi cudami, to się grubo pomylił :D Właśnie w moje lakierowe szeregi zawitała Chita i Tomoko. I po tych czterech pięknych piaskowych okazach mogę zdecydowanie stwierdzić jedno: na chwilę obecną to są moje ulubione piaski i chętnie przygarnę inne kolory :]
Tą paskudną zieleń zapragnęłam już podczas pierwszych zakupów piasków Zoya, do tej pory się zastanawiam, czemu się mu opierałam. Ale jest mój! I powiem Wam tak... Chita jest tak brzydka, że aż piękna! :)
Malowanie, trwałość i zmywanie - standardowo tak samo, jak w przypadku każdego z posiadanego przeze mnie koloru tej kolekcji - 2 warstwy w pełni kryją płytkę, a na paznokciach wytrzymują spokojnie kilka dni. Na zdjęciach widzicie Chitę po 5 (!!) dniach noszenia bez żadnego odprysku i uszczerbku. Widoczne są tylko odrosty paznokci.









Wibo / Wow Glamour Sand nr 4 (efekt brokatowego piasku)

Swego czasu na piaski Wibo było niezłe szaleństwo. Sama je podłapałam i zakupiłam 4 sztuki z efektem brokatowego piasku. Bardzo cenię je za cenę, są również w miarę wytrzymałe. 2 warstwy wystarczą do pełnego pokrycia płytki paznokcia. Zmywanie - jak to piaski.
Lakier oznaczony numerkiem 4, który Wam dziś pokazuję, to czarna baza z zielonymi i czerwonymi drobinkami, które bardzo ciężko jest uchwycić.









Zoya / Sunshine (Pixie Dust)

Oglądając zdjęcia w internecie, Sunshine zdecydowanie bardziej podobał mi się aniżeli Carter (którego pokazywałam TUTAJ). Ale teraz już sama nie wiem ;) Oba są piękne (nieee, piękne to za mało!). I pomimo, że Sunshine w buteleczce ma dużo widocznego srebrnego koloru, to na paznokciach aż tak go nie widać. Niebieskie kolory ostatnio bardzo często goszczą na moich paznokciach i ten bardzo polubiłam. W tym przypadku wystarczyła tylko 1 warstwa do pełnego pokrycia płytki, ja z przyzwyczajenia dałam 2. I mam ochotę jeszcze na Chita ;]









Obsługiwane przez usługę Blogger.

About me