Po pierwsze: tak, wiem, opuściłam się. Miesiąc czasu zbierałam się, żeby się zebrać. Ale przeprowadzka tymczasowo do rodziców, remont mojego własnego M, szkoła, pisanie magisterki i praca to chyba już trochę za dużo. Ale postaram się poprawić, obiecuję!
Po drugie: dzisiejszy post z cyklu: "lubię się pochwalić" :) Szybka wygrana w szybkim konkursie na profilu Orlybeauty na Facebook'u wygrałam zestaw Cool Romance mini kit z czterema pięknymi lakierami, które chciałam mieć od momentu ich zobaczenia! Wysyłka doszła do mnie baaaardzo szybko i od razu wzięłam się do używania!
Na pierwszy ogień poszła piękna mięta Jealous, much?
Kolor! Jest po prostu piękny, idealny. Bez dodatku zielonych, czy niebieskich refleksów. Aplikacja - pomimo tak małego pędzelka, malowało się świetnie. Niestety potrzebowałam 2-3 warstw lakieru, aby nie było prześwitów. Pomimo to schnie migusiem. Trwałość! 4 dni bez odprysków, z lekkim ścieraniem końcówek. Myślę, że wytrzymałby i dłużej, ale ja dłużej nie noszę jednego koloru na paznokciach :)
Jestem z tej serii baaardzo zadowolona, tak jak jestem w ogóle zadowolona z lakierów Orly. Następne już niebawem na moich paznokciach :)
Tego produktu nie trzeba Wam przedstawiać. Swego czasu był istny szał na punkcie biedronkowych peelingów i maseł do ciała. Z tej pierwszej kategorii miałam tylko jeden produkt, o którym napiszę poniżej.
Wiem, że już dawno minął okres, kiedy chyba wszystkie blogerki kupowały te produkty w Biedronce, ale ja dość długo zbierałam się w sobie, bo do końca nie wiedziałam, co o nim myśleć. Zużywałam go tak strasznie długo, nie dlatego, że był bardzo wydajny, ale dlatego, że najzwyczajniej na świecie zmulił mnie jego zapach.
Opis producenta: Peeling do ciała o słodkim zapachu borówki doskonale wygładza i odświeża ciało. Specjalnie dobrana receptura zawierająca naturalne drobinki ścierające usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Skóra po użyciu preparatu jest oczyszczona i aksamitnie gładka.
Łupinki orzecha włoskiego - głęboko oczyszczają i peelingują skórę.
Pestki moreli - doskonale złuszczają martwe komórki naskórka.
Czarna porzeczka - delikatnie peelinguje i neutralizuje działanie wolnych rodników. Zawiera olej bogaty w kwasy Omega 6, który sprawia, że skóra jest młoda i promienna.
ECOSCRUB - w naturalny sposób usuwa zrogowaciały naskórek.
Ekstrakt z borówki - stymuluje i ujędrnia skórę, działa antyoksydacyjnie i przeciwpodrażnieniowo.
Gliceryna - działa nawilżająco, zmiękczająco na skórę.
Stosowanie: peeling delikatnie wmasuj w skórę całego ciała okrężnymi ruchami od stóp w górę, następnie spłucz wodą. Stosuj dwa razy w tygodniu.
Opakowanie:
Okrągłe, plastikowe, zakręcane. Przezroczystość ułatwia kontrolowanie ilości produktu.
Konsystencja:
Galaretkowata, trochę uciekała mi przez palce podczas brania prysznica.
Zapach:
Słodki, na początku bardzo mi się podobał, ale im dłużej go używałam, tym bardziej miałam go dość. Na szczęście nie utrzymywał się za długo na skórze.
Działanie:
Przyznaję szczerze, że peelingów używam głównie do moich problematycznych ramion i łokci, sporadycznie do całego ciała. Do stóp używam specjalnych produktów. Na moje problemy z ramionami niestety był trochę za słaby. Lubię jak peeling rzeczywiście ściera i to porządnie. A tak to czułam, że coś działa, ale nie za wiele. Niestety moja poprzeczka, co do peelingów jest bardzo wysoka, więc dla osób z mniej problematyczną skórą może być o wiele lepszy.
Cena i dostępność: Biedronka, koszt kilka złotych, nie pamiętam dokładnie, bo dawno kupowałam.
To moje pierwsze spotkanie z lakierami China Glaze i już wiem, że to moje ulubione lakiery.
Przedstawiam Wam China Glzae Rated Holographic!
Lakier ma przepiękne drobinki - różowo-żółtawo-niebieskawe. Pewnie znalazłabym jeszcze kilka innych kolorów, ale te widziałam głównie. Musicie uwierzyć mi na słowo, bo światło podczas robienia zdjęć było tragiczne :)
Kształt butelki jest świetny, bardzo dobrze się maluje i trzyma butelkę. Pędzelek jest idealny. Konsystencja taka jaką lubię - ani gęsta, ani rzadka.
Na paznokciach mam dwie warstwy na bazie Nail Tek Foundation II. Jest trwały - szorowałam łazienkę nie używając rękawiczek, ręce miałam prawie cały czas mokre i nic się im nie stało! Ale standardowo zmieniłam kolor po 2 dniach :)
Podsumowując: uwielbiam ten lakier (i jego brata, Strawberry Fields, który teraz króluje na moich paznokciach - recenzja niebawem)! I pokochałam China Glaze. Gdyby tylko nie były takie drogie i trudno dostępne..
Kocham wyprzedaże. Zawsze mam wrażenie, że mówią do mnie i się uśmiechają, bylebym tylko zajrzała. Miałam ambitny plan, aby coś upolować, ale niestety jak na złość złapałam swoje coroczne choróbsko. Przynajmniej siedzę w domu i nie muszę wychodzić do pracy. Za to magisterka czeka na napisanie, brrrr... !
Moje łupy to głównie lakiery (mam ich już tyle, że nie wiem gdzie je trzymać!), ale i kilka rzeczy z TBS, gdzie trafiłam na fajną promocję :)
Zestaw kremów do rąk - przeceniony z 45 zł na 23 zł, oraz peeling żurawinowy - przeceniony z 20 zł na 10 zł. Pojedyncze kremy były po 10 zł (przecenione z 20 zł). No i jak tu nie kochać wyprzedaży? :)
A tutaj kremy w całej okazałości, wszystkie po 30 ml. Spiced Vanilla, Cranberry Joy oraz Candied Ginger. A więc zabieram się za testy!
Oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok nowych lakierów Sensique! Zachwyciły mnie Fireworks oraz Pink Frosting. I mam ochotę na pozostałe, bo są cudne!
A to już zakupy na allegro. Lakiery kupione pod wpływem miłości od pierwszego wejrzenia i nie żałuję, są po prostu cudowne! Od lewej: Color Club - Fashion Addict i Wild At Heart oraz China Glaze - Strawberry Fields i Rated Holographic. Cieszę się z tych lakierów głównie dlatego, że to moje pierwsze spotkanie z tymi firmami. Efekty na paznokciach są boskie!
Ostatnie kolorowe, również dla mnie zupełnie nowe, lakiery Colour Alike, które zamawiałam ze sklepu barbra.pl. Kupiłam zachwalany na kilku blogach Q z numerkiem 108 (cudo!) oraz 464 (malinowo-czerwony) i 459 plum plum.
I na sam koniec znany chyba wszystkim Seche Vite. To moje pierwsze z nim spotkanie i nie oddam go za żadne skarby! Ale o nim w osobnej recenzji :)
Postanowiłam sama się otagować i to aż 3 razy! :) Zapraszam do czytania!
Tag Motyle 2011
1. Primus inter pares, czyli odkrycie roku.
Odkrycia może nie zrobiłam, ale uwielbiam go za naturalność makijażu i za łatwość użycia! Nie ważne, że za każdym razem muszę go myć, mi to nie przeszkadza :)
4. Na tapecie, czyli podkłady, korektory, rozświetlacze, róże, bronzery.
Krem BB (rewelacyjny!), puder sypki Oriflame (mam go od wieków, nie zapycha, nie uczula, daje naturalny efekt, mega wydajny), podkład Pharmaceris F (naturalny, idealnie stapia się z kolorem skóry i jest trwały).
5. Patrz mi na usta, czyli mazidełka do ust
Figs&Rouge (UWIELBIAM!), Tisane oraz EOS.
6. Pokaż swoją twarz, czyli kosmetyk do pielęgnacji twarzy.
Pianka do mycia twarzy Puri-Sensilium (recenzja), tonik do mycia twarzy (gdyby nie Beauty Blender, byłby na jego miejscu! - recenzja) oraz rewelacyjny peeling oczyszczający (w końcu znalazłam coś, co mnie nie uczula!).
7. Chodź, pomaluj mój świat, czyli lakier do paznokci
Ciężko było mi wybrać te ulubione. Wybrałam 3: Essence - True Love z limitowanki Vampire's Love oraz duet Virtual Fruit Coctail - Paradise Fizz (ubóstwiam ten kolor!) z Essence Colour&Go - Blue Addcicted (efekt BOSKI, ale zmywanie to koszmar!). No i zapomniałam tu wrzucić odżywki z Nail Teka (Foundation II oraz Intensive Therapy II) - uratowały moje paznokcie po tipsach.
8. Kwiaty we włosach, czyli kosmetyk do włosów.
Za zapach (uwielbiam banany!), działanie i naturalny skład.
9. Coś dla ciała, czyli kosmetyk pielęgnacyjny do ciała.
Kocham cynamon w każdej postaci, więc nie mogłabym nie kochać w tej :) Za konsystencję, za działanie i za dłuuuuugotrwały zapach.
10. Coś dla ducha, czyli wybrana przez nas kategoria niekosmetyczna.
Będą dwie pozycje, bo na jedną zdecydować się nie mogłam.
Pierwsza do oglądania, całowania, miziania i tarmoszenia :) Kulka - moja miłość i szczęście, która wypełniła pustkę w sercu po poprzedniej kici.
Druga do słuchania - zakochałam się od pierwszych dźwięków i słucham ciągle.
5 noworocznych postanowień:
1. Nigdy więcej tipsów! Tak sobie okropnie zniszczyłam paznokcie, że ledwo je odratowałam. Przy następnym ślubie wolę mieć krótkie pazurki, niż to paskudztwo!
2. Będę się zdrowiej odżywiała - piła dużo wody (teraz nie piję prawie nic, nie chce mi się po prostu), zero fast foodów oraz znów zacznę ćwiczyć (zrobiłam sobie za długą przerwę i widać rezultaty...).
3. Projekt denko ponad wszystko! Nie będę kupowała i chomikowała na zapas :)
4. Nauczę się robić piękne kreski eyelinerami!
5. Przestanę obgryzać usta (uwierzcie mi, są w opłakanym stanie i nie jestem w stanie się przed tym powstrzymać, robię to nawet w nocy!).
Tag Lakieromaniaczki :)
1. Ulubiona marka lakierów?
Virtual, limitowanki z Essence.
2. Lakiery brokatowe czy kremowe?
I kremowe i brokatowe (pomimo, że są tragiczne w zmywaniu).
3. OPI,China Glaze czy Essie?
Używałam do tej pory tylko Essie, ale mam chrapkę na parę lakierów i z China Glaze i z Opi :)
4. Jak często zmieniasz kolor lakieru do paznokci?
Jak mi się znudzą, jak odpryskują - średnio, co 3-4 dni.
5. Jaki jest Twój ulubiony kolor?
Róże, fiolety, brązy, beże, czerwienie...
6. Ciemne czy jasne pazurki?
I takie i takie, ale ostatnio preferuję ciemne :)
7. Co masz aktualnie na paznokciach?
Odżywkę Crystal Base&top coat z Oriflame
8. Czy lubisz matowe wykończenie?
Wygrałam jeden lakier do matowienia, ale jeszcze się nie odważyłam go użyć.
9. Czy jesteś fanką frenchu?
Kiedyś byłam, teraz mnie to średnio kręci.
10. Ulubiony zimowy kolor?
Fiolet i granat.
11. Za lakierami jakiej marki szczególnie nie przepadasz?
Chyba nie ma takiej, ale też nie wszystkie znam i używałam.
12. Czy używasz lakieru nawierzchniowego? Jaki jest Twój ulubiony?
Do tej pory używałam Nail Tek Intensive Therapy II i czekam na paczkę z tak bardzo zachwalanym Seche Vite.
13. Jakiego koloru lakieru nigdy (lub prawie nigdy) nie nosisz?
Zielonego (w każdym odcieniu), białego i raczej żółtego.
14. Czy używasz preparatów podkładowych? Jakie sprawdziły się najlepiej?
Tak, Nail Tek Foundation II.
15. Ulubione wykończenie lakieru?
Kremowe.
16. Wzorki czy prosty, monochromatyczny manicure?
Prosty, chociaż u innych wzorki mi się podobają, ale ja nie mam do tego cierpliwości :)
17. Czy lubisz pękające lakiery (kraki ;) )?
Podobają mi się, ale tutaj też sama się jeszcze na nie nie odważyłam.
18. Jakie lakiery znajdują się aktualnie na Twojej wishliście?
China Glaze i czekam na paczkę z lakierami z Colour Alike.
19. Jaki lakier kupiłaś ostatnio?
Essence Special Effect Topper 03 - Hello Holo, Essence Twins Glitter Topper 02 - Julia oraz Essence Colour&Go 78 - Blue Addicted, czyli same brokaty :)
20. Lubisz dostawać lakiery w prezencie, czy kupować je sama?
Dziś będzie niekoniecznie kosmetycznie, choć kosmetyki miały bardzo duży udział w dzisiejszym wydarzeniu :)
Jako prezent na mój wieczór panieński dostałam od moich dziewczyn zaproszenie na Zabieg czekoladowy relax. Leżał sobie przez ponad 1,5 miesiąca w kopercie i przewalał na stoliku, aż nie zobaczyłam kilka dni temu reportażu w Faktach na TVNie, gdzie mówili o czekoladzie! I właśnie o zabiegach czekoladowych. Prędko przewaliłam mieszkanie do góry nogami i znalazłam! Zostało tylko się zapisać :)
I tak dziś byłam na owym zabiegu.
Ale po kolei.
Salonik (bo salonem nazwać nie można jednego pokoju) mieści się na ul. Hallera 40 we Wrocławiu, w dość niepozornym miejscu (sama bym tam nie trafiła... ;) ). Jak już pokonałam drogę przez całe miasto i odnalazłam odpowiednie miejsce - poszłam poszukać ów pokoju.
Czekała tam na mnie przemiła pani w białym kitelku. Najpierw zadała serię pytań o różne choroby (nadciśnienie, cukrzycę, itp.), czy nie przechodziłam jakiś operacji, czy nie mam w swoim ciele jakiś metali (??). Następnie wyjaśniła mi na czym będzie polegał zabieg i wzięła się do dzieła!
Musiałam rozebrać się do naga, dostałam baaaardzo duży ręcznik do owinięcia się nim i położyłam się na wygodnym stole (takim, jak w filmach ;) ). Najpierw był peeling. To był naprawdę peeling! Do tej pory myślałam, że katuję swoją skórę ostrym szorowaniem, nic z tego. To była sieczka! Ale jak mi było cudnie...
Całe ciało miałam wyszorowane, jak chyba nigdy dotąd. Po całym zabiegu pachnącym czekoladą musiałam się pójść opłukać wodą, aby przygotować na najlepsze!
Tym razem miałam wcierany krem czekoladowy (zabijcie mnie, nie pamiętam nazwy tych kosmetyków) z oliwką z Ziaji. I to było to! Myślałam, że odlecę. Pani robiła wszystko jednocześnie delikatnie i z odpowiednią siłą. Czułam się jak w niebie. A najlepszy był masaż pleców, o którym marzyłam od tak dawna!
Na koniec nadmiar tego, co było we mnie wmasowywane, zostało usunięte ciepłym i mokrym ręcznikiem, abym nie musiała się ponownie kąpać i aby nie stracić cudownego zapachu.
Ochów i achów jest naprawdę dużo :) Ale naprawdę, pomimo tego, że salonik znajduje się w niedużym pokoju, to właścicielki zrobiły odpowiedni klimat - cudnie pachnące olejki, świeczki i relaksacyjna muzyka. Pani pilnowała cały czas, abym intymne części ciała miała przykryte odpowiednio ręcznikiem, a jak musiałam się przewracać z pleców na brzuch, zakrywała mnie tak, żeby sama nic nie widziała - pełna dyskrecja! Momentami, leżąc tam miałam ochotę zasnąć, gdyby nie fryzjerki za ścianą, które plotkowały tak głośno, jak się dało...
Gorąco polecam taki zabieg, jestem po nim mega odprężona i zrelaksowana. A pomimo to, że wyszłam z salonu ponad 2 godziny temu, całe moje ciało pachnie nadal czekoladą! Mój mąż ma ochotę mnie zjeść... ;)
Nie lubię pisać o bublach, bo po prostu określiłabym je tym jednym słowem, ale może komuś się te recenzje przydadzą :)
Pierwszy bubel - produkt, po którym spodziewałam się bardzo dużo - Pharmaceris A PURI-OPTIC, delikatny płyn do demakijażu oczu. Kocham produkty Pharmaceris i można powiedzieć, że uratowały mi życie w lecie, ale niestety, tego nie pokochałam...
Opis producenta: Wskazania: Oczyszczanie skóry wrażliwej i alergicznej. Działanie: Płyn delikatnie i skutecznie usuwa makijaż, zapobiega podrażnieniom i łagodzi zaczerwienienia. Skóra staje się rozświetlona, gładka i elastyczna. Sposób użycia: Przy użyciu wacika zmyć makijaż oczu płynem bez konieczności tarcia. Nanieść odpowiedni krem z serii Pharmaceris A.
Opakowanie: poręczna przezroczysta buteleczka o pojemności 125 ml z klapką, która na pewno sama się nie otworzy :) Możemy spokojnie kontrolować ilość płynu.
Konsystencja: wygląda po prostu jak woda z lekką pianą (po wstrząśnięciu).
Zapach: całkowicie bezzapachowy.
Działanie: i tu pojawia się główny problem, bo nie działa. Najzwyczajniej nie działa. Próbowałam zmyć makijaż na kilka różnych sposobów - nasączony wacik przykładałam do oka i czekałam, tarłam itp. I co? I nic, wacik był czysty! Dawałam temu płynowi wiele szans, z różnymi cieniami, tuszami i nic. Jedyny (!) plus to jego ogromna delikatność - łagodził moje podrażnione oczy w tempie ekspresowym. Ale to nie do tego służy ten produkt.
Cena i dostępność: w granicach 20-25 zł, w aptekach.
Skład: Aqua, Glycerin, Poloxamer 188, Butylene Glycol, Polysorbate 20, Panthenol, Rosa Canina Fruit Oil, Conchiolin, BHT, Polyaminopropyl Biguanide.
Podsumowując: szkoda pieniędzy, które mogłabym przekazać na cokolwiek innego. Jeśli ktoś chętny oddam w dobre ręce, niewiele zużyłam :)
Drugi bubel - antyperspirant Soraya Fresh 24h.
Opis producenta: Zapewnia ochronę i uczucie świeżości przez cały dzień. Zapobiega nadmiernemu wydzielaniu się potu. 0% alkoholu. Łagodny dla skóry. Nie brudzi ubrań. Testowany dermatologicznie. Stosować codziennie na oczyszczoną skórę pach.
Opakowanie: niewielka buteleczka (50 ml) z zakrętką i lekkim "wcięciem", oczywiście z kulką w środku. Dobrze się trzyma nawet mokrymi rękami.
Konsystencja: jak to tego typu produkty, przezroczysta maź.
Zapach: orzeźwiający, świeży, cytrusowy.
Działanie: jest bardzo delikatny, ale na pewno nie utrzymuje świeżości pod pachami przez 24h. Dość szybko muszę użyć "psikacza" żeby się odświeżyć. Rzeczywiście nie brudzi ubrań, ale nic więcej.
Cena i dostępność: kupiłam go w Rossmanie za ok. 8 zł.
3 jesienne hity w pielęgnacji z Harmony Store
-
Od dłuższego czasu moja pielęgnacyjna rutyna jest dość stała. Odkąd
zrozumiałam co służy mojej skórze wybieram sprawdzone składniki aktywne,
skuteczność ...
Zapachy :: Zara Nocturnal Velvet
-
Dzisiaj zapraszam na kwiatowo-owocową podróż z marką Zara i jej wodą
perfumowaną Nocturnal Velvet, po którą ostatnio bardzo chętnie sięgam.
CZYTAJ DALEJ ►
Nowość! All Day All Year SISLEY
-
Jestem już w takim wieku, mam 39 lat, że wobec pielęgnacji mam bardzo
wysokie wymagania. Rozumiem swoje potrzeby, stale pogłębiam swoją wiedzę z
zakr...
15+ Best Toy Storage For Living Room Gif
-
*15+ Best Toy Storage For Living Room Gif*. As you can see here, floating
shelves don't have to be boring. 6% coupon applied at checkout.
[image: Best W...
Tapeta na maj
-
Nie będę kłamać – coraz mniej mi ostatnio po drodze z tworzeniem tapet.
Każda formuła z biegiem czas trochę się wyczerpuje, a już szczególnie gdy
tego cz...
-
Wyprawka dla noworodka – czy tylko biel się sprawdza?
Wyprawka dla niemowlaka w swojej klasycznej wersji to przede wszystkim
zestaw białych ubranek dla m...
Idzie nowe! Mój fotograficzny projekt
-
Jesień. Szeleszczące liście pod stopami, wirujące kolorowe parasole,
stukający o szyby deszcz. Chłód przenikający gołe jeszcze kostki i wiatr
łapany do k...
Hawajska sukienka i tropikalne paznokcie 🌺🌿
-
Była hawajska koszula - czas na hawajską sukienkę! 🌺 Czyli tym razem coś z
mojej szafy, a nie mojego Męża 😁 To sukienka, którą zupełnie przypadkiem
znal...
-
Od czego zacząć? Mogę nieco sztampowo "Coś się kończy, żeby coś mogło się
zacząć". Albo napisać, że przez ostatnie dziesięć lat ten blog był dla mnie
pasj...
Photo mix #62
-
Hej! Luty dobiega końca i bardzo cieszę się z tego powodu. Styczeń i luty
to miesiące, których najbardziej nie lubię. Jestem już zmęczona zimą,
noszeniem ...
Cleansing Concentrate/ Deviant Skincare.
-
*Deviant Skincare*, marka stworzona przez uroczą, brytyjską "Instagramerkę
" (Starszy, ostatnio zapytał mnie co to znaczy Instagramerka :D).
Roadtoglo...
10 szybkich trików na ładniejsze włosy
-
Każda z nas, Włosomaniaczek, marzy o pięknych włosach. Oczywiście to piękno
dla każdej z nas może wyglądać zupełnie inaczej, raz przyjmując postać
niesfo...
Sephora Winter Eyes Palette.
-
Dobry wieczór!
Dziś szybki post, szybki, bo chcę pokazać Wam paletę *Sephora Winter Eyes*
póki jest jeszcze dostępna w promocyjnej cenie 32,90zł. Pierwo...
Miu Miu, TWIST
-
A gdyby tak wypędzić tą szaro-burą jesień i przywołać wiosnę czy lato? Miu,
Miu Twist kręci się wokół kwiatowych nut, ale pierwsze skrzypce gra tu
cedr. Ta...
Gulasz z brązowej soczewicy i grzybów
-
Lubię wrzesień. Z kilku powodów.
Po pierwsze, wrzesień to powrót do wytęsknionej rutyny. Przy dwójce dzieci
w wieku szkolnym, wakacje kojarzą mi się g...
Ulubieńcy kosmetyczni - czerwiec 2019
-
Lato już w czerwcu zawitało do nas w pełni, wprawiając mnie osobiście
w bardzo wakacyjny nastrój. Co prawda na prawdziwy urlop muszę jeszcze
poczekać,...
CUCCIO COLOUR, KOLEKCJA HEATWAVE
-
Ostatnie dwie lakierowe kolekcje marki Cuccio Colour zdominowane były przez
jasne kolory - zimowa chłodna z dużą ilością szarości Wanderlust i
wiosenna- dz...
Nowości w Drogeriach Natura: Sensique, My Secret
-
Przyjrzyjmy się kilku nowościom, które pojawiły się w Drogeriach Natura.
Latem wszystko nabiera nowych, świeżych, wyrazistych barw. Na ten okres
marka Sensi...
O!Figa || Sama Słodycz i Piękna Trójca
-
O produktach marki O!Figa pisałam na łamach bloga dwukrotnie. To były
recenzje Takiej Tonki i Dzikiej Figi. W międzyczasie oferta firmy
poszerzyła się o S...
SHINYBOX KWIECIEŃ || SPRING KISS
-
W tym miesiącu z przeglądem Shinyboxa przychodzę dość późno. A to dlatego,
że wysyłka pudełek się opóźniła i dotarła do mnie dopiero pod koniec
poprzednie...
Hide and seek
-
Na zegarku 7:12 bo posta piszę z wyprzedzeniem. Za 20 minut bieg na
pociąg, więc mam około 15 minut na napisanie posta. Weny nie mam, ale
ostatnio dużo si...
Pusat Konveksi Tas Wanita Terbaik di Bandung
-
Sejak jaman dahulu Bandung memang sudah sangat identik dengan industri
tasnya yang paling besar di Indonesia. Di wilayah kota yang kerap dijuluki
sebagai P...
Rosalind, czyli hybrydowe zaskoczenie
-
11.11 to wspaniałe zakupowe święto w Chinach. Jak mogliście już wcześniej
zauważyć, swojego czasu, poczyniłam całe mnóstwo zakupów na Aliexpress. Nie
mogło...
nakurwiaj w siebie dobrem
-
a może idźmy w kierunku "dobrze" i z tych dobrych rzeczy ułóżmy listę.
- jest jeszcze *ciepło*. odkąd wyprowadziłam się z często, kocham lato.
upały nad mo...
Alkemie, Dream of beauty
-
Moja wieczorna pielęgnacja przez długi czas bazowała na olejowym serum lub
bogatych kremowych formułach. W tych drugich rozeznanie robię odkąd po raz
pie...
Moje włoskie odkrycie - Naturaverde Bio.
-
Kiedyś miałam Drogerie Hebe za zakrętem i często w wolnych chwilach
chodziłam tam, sprawdzałam asortyment i wracałam do domu z nowinkami do
testowania. Ter...
Podsumowanie roku 2017
-
Długo mnie tu nie było i nagle zjawiam się z bardzo spóźnionym
podsumowaniem roku. Lepiej późno niż wcale, prawda? A ostatni rok był dla
nas bardzo prze...
Październik w zdjęciach i... życiowe zmiany :)
-
1. Tacy My 2. Co artysta miał na myśli 3. Kremowo - szaro - niebieska 4.
Na jesień
5. Wieczory 6. Czekoladowa z malinami 7. Akademia Zmysłów L'Occitane 8....
Facetom wstęp wzbroniny! Czyli pobyt w SPA
-
Macie czasem ochotę uciec od życia codziennego, zaszyć się w przytulnym i
kameralnym dworku, gdzie całe dnie będziecie rozpieszczane od stóp do głów?
Mam ...
Goose Creek: 4 ulubione zapachy na (jeszcze) lato
-
Heeeeeeeeeeeeej :) to ja! Jeśli jeszcze mnie pamiętacie to ogromnie się z
tego powodu cieszę!
Przybywam do Was po przerwie z porcją aktualnych ulubieńców z...
Bergamo i Mediolan na weekendowy wypad.
-
Znów mnie tu trochę nie było, a to wszystko przez me "podróżnicze"
życie. Niestety nie potrafię usiedzieć zbyt długo na 4 literach i do końca
roku ma...
LOOK & beautyVISION 2017.
-
W najbliższy weekend, 22-23 kwietnia, Poznań zamieni się w
kosmetyczno-fryzjerską stolicę Polski. Wszystko za sprawą Targów LOOK &
beautyVISION.
Tar...
Czemu jeszcze nie ma wpisów?
-
Była wielka zapowiedź, a wpisów jak nie było tak nie ma ;) Zwlekam, poniważ
muszę jeszcze ogarnąć szatę graficzną, albo chociaż dostosować blog do
mojej wi...
Emolium, Łagodna emulsja micelarna
-
Moje pierwsze starcie z Emolium miało miejsce lata temu. Od tej pory marka
kojarzyła mi się głównie z lepkim olejkiem do kąpieli, o którym wystarczyło
t...
ORLY The who's who
-
Zima ciągle za oknem więc u mnie kolejne zimowe zdobienie. Tym razem w roli
głównej ORLY The who's who z zimowej kolekcji Sunset Strip.
Piękny kremowy...
O jak Orly
-
Dzisiaj chcę Wam pokazać lakier, który noszę od wczoraj i jestem w nim
zakochana ;D Mam na sobie *Orly Celebrity Spotting *(kolekcja świąteczna
2016 *Sunse...
Dlaczego przestałam pisać bloga.
-
Ci z Was, którzy jeszcze tu raz na jakiś czas zaglądają pewnie zauważyli,
że przestałam pisać regularnie, a pojedyncze posty pojawiają się w dużych
odstępa...
Ombre Jeans!
-
Hej kochani, po dłuższej nieobecności zjawiam się z postem z działu
fashion. Jakiś czas temu dostałam nową paczkę z SheIn i chciałam Wam się
pochwalić co...
Opi / Never Have Too Mani Friends!
-
Uwielbiam czerń na paznokciach i ostatnio zdecydowanie coraz częściej u
mnie gości. Opi *Never Have Too Mani Friends!* z kolekcji Hello Kitty jest
idealna ...
Jak zrobić pompony z tiulu? [dekoracyjne DIY]
-
Piękne, puszyste i pastelowe pompony z tiulu podobały mi się od chwili, gdy
tylko zrobiła się na nie moda. Miały być dekoracją na moim weselu, jednak z
b...
Może uda się wrócić? :)
-
Hej hej :)
Strasznie dawno mnie tutaj nie było...
W życiu nie sądziłam, że będę kiedyś w takim niedoczasie jak teraz...
praca, obowiązki domowe, zajęcia dod...
Kilka nowości z Pepco!
-
Powinnam mieć zakaz wchodzenia do *Pepco*! Ale co ja mogę za to, że
uwielbiam ten sklep. Tak jak kiedyś miałam fazę na *Ikea*, tak teraz moim
sklepem num...
Czas wracać!
-
*Nie lubię się tłumaczyć, ale coś w tym jest, że robią to winni. Ja winna
jestem tej przerwy. Dziękuję Wam za wszelkie wiadomości prywatne z
pytaniami...
Co ze mną było jak mnie nie było?
-
Dzisiaj napiszę kilka słów o tym dlaczego mnie nie było i co przez ten czas
się u mnie działo.
Głównym powodem mojego zniknięcia był (na szczęście!) przejś...
Rival de Loop - Burgundy (Deluxe Selection LE)
-
Hallo Mädels,
heute möchte ich euch gerne *Burgundy* vorstellen. *Burgundy* ist Teil der *Deluxe
Selection LE* aus dem Hause Rival de Loop, die aktuell in ...
Chwila refleksji
-
Od dłuższego czasu zastanawiam się, czy wracać na blog, czy nie. Ostatnio
już miałam coś napisać zwłaszcza, że zaczynają mi spamować jakieś Abdule i
Moham...
Nie masz nikogo? Może masz za wysokie wymagania
-
Wydaje ci się, że wszystko jest w porządku. Masz klarowną wizję osoby, z
którą chcesz iść przez życie. Szukasz. Życie wahadłem się majta, więc tak
jak ws...
MAC Studio Fix SPF15
-
Koło tego podkładu kręciłam się bardzo, bardzo długo. Wcześniej moim
ulubieńcem był True Match od L'Oreala (aktualnie testuję jego nową,
ulepszoną formułę...
Nawilżenie z Clinique
-
Prawidłowo dobrana pielęgnacja to podstawa w codziennym dbaniu o naszą
twarz. Na stan skóry wpływ ma wiele czynników jak stres, dieta, hormony,
predyspozyc...
wiosna przyszla ;)
-
Kudlate tez jakby troche bardziej zywe sie zrobily. Co objawia sie glownie
tym, ze chodza i marudza. Niech mi ktos jeszcze powie, ze brytyjczyki to
spoko...
krem do rak evree odzywczy i regenerujacy
-
Bardzo mnie ostatnio zaciekawila ta marka, a ze jestem maniaczka kremow do
rak i bez niego nie wychodze z domu, to postanowilam je przetestowac.
Cena to...
Sous les étoiles avec Midnight Kiss // Rimmel.
-
Bonjour tout le monde ! Aujourd'hui, je reviens avec quelque chose de très
très simple mais que je voulais faire depuis que j'ai reçu la collection
Velvet ...
Mięsny sos z pieczarkami i szpinakiem
-
Kolejna fantastyczna szpinakowa propozycja do makaronu. Szybka, prosta i
niezwykle smaczna. Wciąga...
Kolejne bardzo udane połączenie szpinaku z pieczar...
YT: Makijaż otwierający oko
-
No i stało się: nagrałam filmik ;) Zapraszam do oglądania chyba po 1,5 roku
od ostatniego mojego nagrania.
I co i co?? P
Znacie jeszcze jakieś sposoby ...
Listopad w zdjęciach ;)
-
Nie ogarniam ostatnio. Blog leży i kwiczy a tygodnia ze zdjęciami to już
tak dawno nie było, że szooook! Dlatego zebrałam zdjęcia z całego miesiąca
i v...
Zupa z kukurydzy, ziemniaków i jabłek
-
Jeszcze wczoraj były upały, a ja zamykałam w domu okna przed żarem. Dziś
przez te same okna nad ranem wpada chłód, a ja budzę się z chrypką.
Wielkimi kr...
Naocznie, naustnie i "napoliczkownie"...
-
... czyli garść nowości MAC w akcji. Większość z nich pochodzi z kolekcji
Moody Blooms, ale znalazło się też parę okazów dostępnych stale i
nieprzerwanie :...
Just Another Lifestyle, czyli nowy blog
-
Wszystkich tych, którym zdarza się jeszcze tutaj zaglądać, informuję, że
blog mojaKOSMETYKOmania zmienił nazwę i funkcjonuje teraz pod adresem
*justanothe...
W obrazkach
-
Miałam być systematyczna w obrazkowych postach, idzie mi niestety kiepsko,
ale posta dzisiaj dla Was mam :] Zdjęcia cykam regularnie, więc lubiących
moje ...
Italian Beauty Nr 70
-
Italian Beauty Nr 70 jest naprawdę cudnym kolorkiem. Jest to chłodny
odcień granatu z delikatnymi srebrnymi drobinkami. Kryje przy dwóch
warstwach. Jak ws...
kredki: Holika Holika, Max Factor i Sephora
-
Kiedy nie mam czasu ani natchnienia do zrobienia sobie porządnego
makijażu, najczęściej sięgam po kredki do oczu. Najbardziej przypadły mi do
gustu, te z ...
Październikowy glossybox
-
Wprawdzie planowałam na dziś inny wpis, ale nadrabiając rano zaległości
natknęłam się na tyle skrajnych opinii dotyczących październikowego
glossyboxa, że ...
Sephora By OPI- Ocean love potion
-
Czyli odcien butelkowej zieleni. Przepiekny, swietna formula,ale potrzebne
sa dwie warstwy.
Wykonczenie jest nieco "glossy" co bardzo mi sie podoba. Wydaj...